piątek, 26 kwietnia 2013

po miesiącu kuracji siemieniem lnianym

Tak jak obiecałam dzielę się z Wami tym jak wpłynęło siemię lnianę na mój organizm po miesiącu kuracji.
W jednym ze wcześniejszych postów opisywałam jakie składniki posiada siemię i jak go przyjmować.
Ja osobiście trzymam się metody zalewania ziarenek wraz z kisielem, najbardziej posmakowało mi z cytrynowym:)
Jeśli chodzi o działanie po miesiącu(dalej stosuję, miesiąc nie wystarcza w pełni)to zauważyłam troszkę plusów:)
 Po pierwsze skóra - zauważyłam znaczną poprawę w jej nawilżeniu, po kąpieli nie czuję jej suchości, mogę dużo później nakładać balsam, bez niekomfortowego uczucia ściągania.
 Po drugie włosy - mniej wypadają i stały się bardziej miękkie w dotyku, a ja naprawdę miałam je strasznie przesuszone, więc efekt widzę duży!
Nadal jem siemię lniane i nie mam zamiaru przestawać jak na razie:)
Czytałam o wspaniałych efektach po trzech miesiącach stosowania, więc zaparcie dążę do celu.
Poza tym bardzo polubiłam te "małe robaczki"(tak je przyjaźnie nazwałam) i nawet mi smakują:)
Wam również polecam wypróbowanie magii tych maleńkich ziarenek i koniecznie podzielcie się efektem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz