Krótko i na temat - jest po prostu najlepsza!!!
Wazelina idealnie wygładza skórę pod oczami, doskonale nawilża i natłuszcza. Jeśli macie wiotką i suchą skórę to ten produkt jest doskonały dla Was!
Również w profilaktycznym zastosowaniu przeciwzmarszczkowym.
Wiadomo, że skóra wokół oczu jest bardzo delikatna, musimy szczególnie dbać o tą okolicę twarzy.
Używałam różnych tańszych i droższych kremów pod oczy.
Producenci obiecywali cuda...
Nic tak jak wazelina doskonale nie nawilżyło i ujędrniło mojej skóry wokół oczu!
Nakładam grubą warstwę na skórę wokół oczu na noc pod krem.
Czasem rano pod makijaż(tylko pod oczy)cieńszą warstwę.
Doskonale się sprawdza przed nałożeniem korektorów pod oczy, ponieważ idealnie nawilża skórę i nie widać zmarszczek mimicznych, ani żadnych bruzd pod oczami, a podkład bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie wałkuje się po upływie czasu.
Naprawdę polecam, stosując codziennie na noc wazelinę spowolnicie proces powstawania zmarszczek, a Wasze oczy będą wyglądały na bardziej wypoczęte i pełne blasku :)
30-letnia 20-latka
"W życiu niewiasty rozróżnić można siedem okresów: niemowlę, dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta...":) /George Bernard Shaw/
poniedziałek, 13 maja 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
po miesiącu kuracji siemieniem lnianym
Tak jak obiecałam dzielę się z Wami tym jak wpłynęło siemię lnianę na mój organizm po miesiącu kuracji.
W jednym ze wcześniejszych postów opisywałam jakie składniki posiada siemię i jak go przyjmować.
Ja osobiście trzymam się metody zalewania ziarenek wraz z kisielem, najbardziej posmakowało mi z cytrynowym:)
Jeśli chodzi o działanie po miesiącu(dalej stosuję, miesiąc nie wystarcza w pełni)to zauważyłam troszkę plusów:)
Po pierwsze skóra - zauważyłam znaczną poprawę w jej nawilżeniu, po kąpieli nie czuję jej suchości, mogę dużo później nakładać balsam, bez niekomfortowego uczucia ściągania.
Po drugie włosy - mniej wypadają i stały się bardziej miękkie w dotyku, a ja naprawdę miałam je strasznie przesuszone, więc efekt widzę duży!
Nadal jem siemię lniane i nie mam zamiaru przestawać jak na razie:)
Czytałam o wspaniałych efektach po trzech miesiącach stosowania, więc zaparcie dążę do celu.
Poza tym bardzo polubiłam te "małe robaczki"(tak je przyjaźnie nazwałam) i nawet mi smakują:)
Wam również polecam wypróbowanie magii tych maleńkich ziarenek i koniecznie podzielcie się efektem!
W jednym ze wcześniejszych postów opisywałam jakie składniki posiada siemię i jak go przyjmować.
Ja osobiście trzymam się metody zalewania ziarenek wraz z kisielem, najbardziej posmakowało mi z cytrynowym:)
Jeśli chodzi o działanie po miesiącu(dalej stosuję, miesiąc nie wystarcza w pełni)to zauważyłam troszkę plusów:)
Po pierwsze skóra - zauważyłam znaczną poprawę w jej nawilżeniu, po kąpieli nie czuję jej suchości, mogę dużo później nakładać balsam, bez niekomfortowego uczucia ściągania.
Po drugie włosy - mniej wypadają i stały się bardziej miękkie w dotyku, a ja naprawdę miałam je strasznie przesuszone, więc efekt widzę duży!
Nadal jem siemię lniane i nie mam zamiaru przestawać jak na razie:)
Czytałam o wspaniałych efektach po trzech miesiącach stosowania, więc zaparcie dążę do celu.
Poza tym bardzo polubiłam te "małe robaczki"(tak je przyjaźnie nazwałam) i nawet mi smakują:)
Wam również polecam wypróbowanie magii tych maleńkich ziarenek i koniecznie podzielcie się efektem!
sobota, 6 kwietnia 2013
kosmetyki naturalne - zrób sobie krem
Chciałam Wam troszeczkę napisać o naturalnych kosmetykach, które odkryłam jakiś czas temu i od tego momentu nie mogę się z nimi rozstać.
Można je dostać w sklepie internetowym - zrób sobie krem.
Znajdziecie tam mnóstwo surowców naturalnych, jak i receptur i instrukcji jak zrobić sobie swój produkt krok po kroku - krem, balsam, olejek itp.
Jest tam wszystko czego dusza pragnie!:)
Moim pierwszym zakupem był kwas hialuronowy, kolagen i elastyna, spirulina-algi morskie, wyciąg z aloesu oraz ekstrakt z soku truskawki. Niestety jeszcze nie próbowałam zrobić kremu, składniki, które zakupiłam używam w czystej postaci.
Kwas hialuronowy (utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry) zmieszałam z kolagenem i elastyną (skutecznie wygładza skórę i nadaje jej aksamitny dotyk)i wklepuję w skórę twarzy wieczorem pod krem. Bardzo poprawia wygląd skóry, jest dzięki temu bardziej miękka i nawilżona. Algi morskie(zielony proszek)rozcięczam z wodą mineralną i stosuję jako maseczkę na twarz, a czasem na włosy. W jednym z kolejnych postów opiszę jak zrobić taką maskę na włosy w połączeniu z innymi produktami.
Algi odżywiają i ujędrniają skórę, poprawiają koloryt, likwidują wypryski i przebarwienia. Mają specyficzny zapach(jak pokarm dla rybek), ale można się przyzwyczaić;)Wyciąg z aloesu natomiast skutecznie regeneruje skórę, ujędrnia oraz łagodzi wszelkie podrażnienia. Czasem używam kilka kropelek do naturalnej maski na twarz bądź punktowo w razie potrzeb.
No i wreszcie ekstrakt z soku truskawki....mmmmmm.....ten zapach!!!:)Uwielbiam, jest cudowny, stosując ekstrakt do maseczki na twarz(w połączeniu z mlekiem lub wodą) mam ochotę zawsze ją zlizać:D
Naprawdę polecam zajrzeć na stronkę naturalnych kosmetyków i wybrać coś dla siebie, dla swoich potrzeb. Wykonanie własnego kosmetyku nie jest drogie ani pracochłonne. Krok po kroku znajdziecie porady jak co przygotować. Nie bójcie się eksperymentować i wypróbować nowości:)
ps.zdjęcie "porwałam z internetu", niestety na moich buteleczkach przetarły się napisy;)
Można je dostać w sklepie internetowym - zrób sobie krem.
Znajdziecie tam mnóstwo surowców naturalnych, jak i receptur i instrukcji jak zrobić sobie swój produkt krok po kroku - krem, balsam, olejek itp.
Jest tam wszystko czego dusza pragnie!:)
Moim pierwszym zakupem był kwas hialuronowy, kolagen i elastyna, spirulina-algi morskie, wyciąg z aloesu oraz ekstrakt z soku truskawki. Niestety jeszcze nie próbowałam zrobić kremu, składniki, które zakupiłam używam w czystej postaci.
Kwas hialuronowy (utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry) zmieszałam z kolagenem i elastyną (skutecznie wygładza skórę i nadaje jej aksamitny dotyk)i wklepuję w skórę twarzy wieczorem pod krem. Bardzo poprawia wygląd skóry, jest dzięki temu bardziej miękka i nawilżona. Algi morskie(zielony proszek)rozcięczam z wodą mineralną i stosuję jako maseczkę na twarz, a czasem na włosy. W jednym z kolejnych postów opiszę jak zrobić taką maskę na włosy w połączeniu z innymi produktami.
Algi odżywiają i ujędrniają skórę, poprawiają koloryt, likwidują wypryski i przebarwienia. Mają specyficzny zapach(jak pokarm dla rybek), ale można się przyzwyczaić;)Wyciąg z aloesu natomiast skutecznie regeneruje skórę, ujędrnia oraz łagodzi wszelkie podrażnienia. Czasem używam kilka kropelek do naturalnej maski na twarz bądź punktowo w razie potrzeb.
No i wreszcie ekstrakt z soku truskawki....mmmmmm.....ten zapach!!!:)Uwielbiam, jest cudowny, stosując ekstrakt do maseczki na twarz(w połączeniu z mlekiem lub wodą) mam ochotę zawsze ją zlizać:D
Naprawdę polecam zajrzeć na stronkę naturalnych kosmetyków i wybrać coś dla siebie, dla swoich potrzeb. Wykonanie własnego kosmetyku nie jest drogie ani pracochłonne. Krok po kroku znajdziecie porady jak co przygotować. Nie bójcie się eksperymentować i wypróbować nowości:)
ps.zdjęcie "porwałam z internetu", niestety na moich buteleczkach przetarły się napisy;)
sobota, 30 marca 2013
olejowanie włosów
Na ratunek suchym i zniszczonym włosom najlepiej pomaga ich olejowanie.
Cóż to takiego jest i w jaki sposób ja stosuję tą zbawienną metodę.
Otóż zacznę od tego, że ostatnimi rozjaśnieniami włosów bardzo je zniszczyłam:( niestety są suche i trochę sztywne w dotyku:(
Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że chcąc przez pewien czas być blondynką będę musiała pogodzić się z osłabieniem i zniszczeniem swoich włosów i jeszcze te odrosty....gdyby ich nie było świat byłby piękniejszy, czyż nie?;)
Ale wszyscy wiemy, że kobieta zmienną jest i ja także zapragnęłam jakiś zmian w swoim wyglądzie.
Do olejowania włosów osobiście używam olejku, który zakupiłam na wakacjach w Egipcie - AMLA GOLD. Można go również dostać w Polsce w sklepach internetowych bądź na allegro.
Olej ma kolor zielonkawy i pachnie specyficznie. Mnie ten zapach nie przeszkadza, ale mój chłopak go nie znosi;)
Jeśli mogę sobie pozwolić na umycie włosów rano, to dzień wcześniej wieczorem wsmarowuję olejek we włosy, a czasem też w skórę głowy. Jeśli któraś z Was ma problemy z szybkim przetłuszczaniem się włosów, to proponuję rozprowadzić olej tylko na końcówkach, bądź nieco wyżej, ale pomijając czubek głowy.
Następnie związuję włosy gumką bardzo delikatnie, wkładam zimową czapkę upychając pod nią włosy i tak kładę się spać. Czapka chroni poszewkę przed natłuszczeniem a jednocześnie utrzymuje ciepło wokół głowy, dzięki czemu olejek lepiej się wchłania.
Jeśli nie możemy spać z olejkiem na głowie, proponuję pozostawienie go na 1-3 godzinki w ciągu dnia, można przykryć głowę folią i owinąć ręcznikiem, dodatkowo pomaga podgrzewanie głowy ciepłem suszarki.
Po upływie czasu myjemy włosy tak jak zawsze. Na koniec nakładamy maskę.
Po moim rozjaśnianiu staram się olejować włosy przed każdym myciem(myję co trzy dni), ale raz w tygodniu także wystarczy.
Włosy po olejowaniu stają się miękkie, gładkie, błyszczące.
Niektóre olejki stymulują również ich porost oraz zapobiegają rozdwajaniu się końcówek.
Do olejowania nadają się różnego rodzaju oleje, m.in.: arganowy, rycynowy, kokosowy,jojoba, a także oliwa z oliwek, która również wzmacnia i nawilża włosy, a do tego jest łatwo dostępna i tania.
Naprawdę polecam wypróbowanie metody olejowania włosów, tym bardziej przed latem, by je wzmocnić przed wystawianiem na promieniowanie słoneczne, a także podczas lata, gdzie włosy przesuszają się na słońcu.
Polepszenie struktury włosów można dostrzec już po pierwszym ich olejowaniu, ale pamiętajmy, że im większy efekt chcemy uzyskać i im bardziej mamy zniszczone włosy, musimy stosować tą metodę przez dłuższy czas i co najważniejsze - regularnie :)
Cóż to takiego jest i w jaki sposób ja stosuję tą zbawienną metodę.
Otóż zacznę od tego, że ostatnimi rozjaśnieniami włosów bardzo je zniszczyłam:( niestety są suche i trochę sztywne w dotyku:(
Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że chcąc przez pewien czas być blondynką będę musiała pogodzić się z osłabieniem i zniszczeniem swoich włosów i jeszcze te odrosty....gdyby ich nie było świat byłby piękniejszy, czyż nie?;)
Ale wszyscy wiemy, że kobieta zmienną jest i ja także zapragnęłam jakiś zmian w swoim wyglądzie.
Do olejowania włosów osobiście używam olejku, który zakupiłam na wakacjach w Egipcie - AMLA GOLD. Można go również dostać w Polsce w sklepach internetowych bądź na allegro.
Olej ma kolor zielonkawy i pachnie specyficznie. Mnie ten zapach nie przeszkadza, ale mój chłopak go nie znosi;)
Jeśli mogę sobie pozwolić na umycie włosów rano, to dzień wcześniej wieczorem wsmarowuję olejek we włosy, a czasem też w skórę głowy. Jeśli któraś z Was ma problemy z szybkim przetłuszczaniem się włosów, to proponuję rozprowadzić olej tylko na końcówkach, bądź nieco wyżej, ale pomijając czubek głowy.
Następnie związuję włosy gumką bardzo delikatnie, wkładam zimową czapkę upychając pod nią włosy i tak kładę się spać. Czapka chroni poszewkę przed natłuszczeniem a jednocześnie utrzymuje ciepło wokół głowy, dzięki czemu olejek lepiej się wchłania.
Jeśli nie możemy spać z olejkiem na głowie, proponuję pozostawienie go na 1-3 godzinki w ciągu dnia, można przykryć głowę folią i owinąć ręcznikiem, dodatkowo pomaga podgrzewanie głowy ciepłem suszarki.
Po upływie czasu myjemy włosy tak jak zawsze. Na koniec nakładamy maskę.
Po moim rozjaśnianiu staram się olejować włosy przed każdym myciem(myję co trzy dni), ale raz w tygodniu także wystarczy.
Włosy po olejowaniu stają się miękkie, gładkie, błyszczące.
Niektóre olejki stymulują również ich porost oraz zapobiegają rozdwajaniu się końcówek.
Do olejowania nadają się różnego rodzaju oleje, m.in.: arganowy, rycynowy, kokosowy,jojoba, a także oliwa z oliwek, która również wzmacnia i nawilża włosy, a do tego jest łatwo dostępna i tania.
Naprawdę polecam wypróbowanie metody olejowania włosów, tym bardziej przed latem, by je wzmocnić przed wystawianiem na promieniowanie słoneczne, a także podczas lata, gdzie włosy przesuszają się na słońcu.
Polepszenie struktury włosów można dostrzec już po pierwszym ich olejowaniu, ale pamiętajmy, że im większy efekt chcemy uzyskać i im bardziej mamy zniszczone włosy, musimy stosować tą metodę przez dłuższy czas i co najważniejsze - regularnie :)
niedziela, 24 marca 2013
jak przetrwać wiosenne przesilenie
Wszyscy czekają na nią z utęsknieniem, wypatrują śledzą prognozy pogody, a tu nic...zima nie chce odejść :(
Po tak długim czasie mrozów i śniegu aż pragnie się odrobiny ciepełka.Zimą, kiedy brak mi słońca biegnę po małą dawkę UV do solarium, po której od razu poprawia mi się humor:)
Ale dość mam już śniegu, tęsknię za widokiem kwitnącej trawy, drzew i kwiatów, to dodaje mi energii, chęci do pracy i ułatwia radzenie sobie z problemami, ponieważ mam znacznie więcej optymizmu w sobie.
Wiosna powoduje, że chce się żyć, ma się ochotę podejmować nowe wyzwania, cieszyć każdą drobnostką i żyć pełnią życia.
Niestety każdy z nas musi przetrwać to wiosenne przesilenie, w którym organizm jest zmęczony mało ruchliwym trybem życia, kilkumiesięcznym zimnem i niedoborem światła słonecznego.
Jesteśmy osłabieni, senni, często rozdrażnieni, w złym humorze i
mamy trudności z koncentracją. Także występują nasilone bóle głowy i spadek odporności.
Co robić? Jak przetrwać ten smutny dla nas okres?
Kilka moich rad, które może mogą Wam się przydać:)
Po pierwsze prawidłowo się wysypiać. Starajmy się by sen trwał około ośmiu godzin, a zaśnięcie następowało przed północą.
Jeśli mamy trudności z zasypianiem warto sięgnąć po ziołowe środki nasenne ułatwiające zasypianie.
Jak najczęściej wietrzyć pomieszczenie w którym przebywamy.
Ja bardzo lubię spać przy lekko uchylonym oknie, nawet zimą.
Energię do działania dostarczymy organizmowi wraz z pożywnym śniadaniem, o którym nie wolno zapominać!
Nie stresujmy się za dużo, jeśli nie mamy na coś wpływu to po co niszczyć sobie organizm niepotrzebnymi nerwami.
Można pić melisę która skutecznie uspakaja.
Ćwiczyć:)Przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, wydzielane w czasie wysiłku endorfiny i serotonina wpływają na poprawę nastroju no i oczywiście modelujemy dzięki ćwiczeniom sylwetkę:)
Cieszmy się również pierwszymi promieniami słonecznymi, które teraz coraz częściej nam towarzyszyć będą.
Przebywajmy więcej na dworze, odsłaniajmy zasłony i żaluzje, aby chłonąć jak najwięcej światła słonecznego.
Miejmy nadzieję, że wiosna przyjdzie do nas prędzej niż myślimy, zawita długi weekend majowy, a my radośni i pełni energii będziemy znów cieszyć się życiem:)
Po tak długim czasie mrozów i śniegu aż pragnie się odrobiny ciepełka.Zimą, kiedy brak mi słońca biegnę po małą dawkę UV do solarium, po której od razu poprawia mi się humor:)
Ale dość mam już śniegu, tęsknię za widokiem kwitnącej trawy, drzew i kwiatów, to dodaje mi energii, chęci do pracy i ułatwia radzenie sobie z problemami, ponieważ mam znacznie więcej optymizmu w sobie.
Wiosna powoduje, że chce się żyć, ma się ochotę podejmować nowe wyzwania, cieszyć każdą drobnostką i żyć pełnią życia.
Niestety każdy z nas musi przetrwać to wiosenne przesilenie, w którym organizm jest zmęczony mało ruchliwym trybem życia, kilkumiesięcznym zimnem i niedoborem światła słonecznego.
Jesteśmy osłabieni, senni, często rozdrażnieni, w złym humorze i
mamy trudności z koncentracją. Także występują nasilone bóle głowy i spadek odporności.
Co robić? Jak przetrwać ten smutny dla nas okres?
Kilka moich rad, które może mogą Wam się przydać:)
Po pierwsze prawidłowo się wysypiać. Starajmy się by sen trwał około ośmiu godzin, a zaśnięcie następowało przed północą.
Jeśli mamy trudności z zasypianiem warto sięgnąć po ziołowe środki nasenne ułatwiające zasypianie.
Jak najczęściej wietrzyć pomieszczenie w którym przebywamy.
Ja bardzo lubię spać przy lekko uchylonym oknie, nawet zimą.
Energię do działania dostarczymy organizmowi wraz z pożywnym śniadaniem, o którym nie wolno zapominać!
Nie stresujmy się za dużo, jeśli nie mamy na coś wpływu to po co niszczyć sobie organizm niepotrzebnymi nerwami.
Można pić melisę która skutecznie uspakaja.
Ćwiczyć:)Przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, wydzielane w czasie wysiłku endorfiny i serotonina wpływają na poprawę nastroju no i oczywiście modelujemy dzięki ćwiczeniom sylwetkę:)
Cieszmy się również pierwszymi promieniami słonecznymi, które teraz coraz częściej nam towarzyszyć będą.
Przebywajmy więcej na dworze, odsłaniajmy zasłony i żaluzje, aby chłonąć jak najwięcej światła słonecznego.
Miejmy nadzieję, że wiosna przyjdzie do nas prędzej niż myślimy, zawita długi weekend majowy, a my radośni i pełni energii będziemy znów cieszyć się życiem:)
sobota, 23 marca 2013
czy sport to zdrowie?
Kolejnym ważnym elementem by czuć się dobrze, sprawnie i młodo jest oczywiście sport:)
Bo przecież sport to zdrowie:)
Trzy lata temu zakochałam się w nowej dyscyplinie sportowej, jakże modnej w ostatnim czasie w Polsce - pole dance.
Zaintrygowały mnie filmiki z mistrzostw tej dyscypliny na yt.
Ta lekkość, gracja i kobiecość z jaką poruszały się zawodniczki podsunęła mi myśl, dlaczego by samej nie spróbować swoich sił;)
Pamiętam jak będą dzieckiem uwielbiałam wisieć na trzepaku do góry nogami, od małego interesowała mnie gimnastyka, więc doszłam do wniosku, że może i to pójdzie mi łatwo:)
Trafiłam w dziesiątkę - pionowy drążek zauroczył mnie od razu i tak jest do dzisiaj!
Wbrew pozorom, aby zacząć treningi nie jest potrzebna aż taka wielka siła, ponieważ zdobywa się ją i buduje wraz z każdym treningiem. Tak samo jeśli chodzi o rozciągnięcie ciała, powolutku można osiągnąć wszystko.
Pole dance daje nieograniczone możliwości, treningi są bardzo ciekawe, powstają coraz to nowsze figury, dlatego ten sport nie może się znudzić:)
Zamontowałam sobie rurę w domu, ćwiczę kiedy tylko mam na to ochotę i czas. Myślę, że to najlepsze rozwiązanie, choć dla osób, którym ciężko się zmotywować, zajęcia grupowe są idealne.
Na początku mogą przerazić siniaki...które pojawiają się wszędzie, ale z biegiem czasu skóra przyzwyczaja się i aż tak dużo ich nie ma;) Choć swoją drogą, wśród poledancerek są one powodem do dumy;)
Już po krótkim czasie można zauważyć jak ładnie rzeźbi się nam sylwetka, robiąc się smuklejsza, bardziej umięśniona i zgrabna.
To są duuuże plusy pole dance:)
Jednak minusy też występują... Zwichnięcia, skręcenia, nadwyrężenia jak w każdym sporcie niestety, ale jak się uważa, nie przetrenowuje organizmu to bez tego można się obejść:)
Ja niestety nie należę do grupy szczęśliwców i swoje skręcenie nadgarstka przeżyłam, co było dla mnie wielką tragedią - dwa miesiące w ortezie i bez treningów :(
Od tamtej pory bardzo uważam profilaktycznie zabezpieczając nadgarstki przed ponownym urazem.
Jeśli któraś z Was waha się czy spróbować swoich sił w pole dance czy nie, moja odpowiedź brzmi: TAK!!!:)
Wiek nie jest żadnym ograniczeniem,tak samo jak i tusza.
Pole dance poprawia naszą sprawność, wygląd, a także samopoczucie.
Już nie wspomnę o zadowoleniu partnera:)))
Oprócz pole dance biegam, pływam, a także sporo ćwiczę.
Uwielbiam trenować, to wciąga, trzeba tylko zacząć i starać się regularnie ćwiczyć,a potem samo wchodzi w nawyk:)
Nie można znajdować ciągle wymówek, bo przecież każda z nas ma chociaż pół godziny dziennie dla siebie.
Nie mówię tu o pole dance, bo nie każdemu się ten sport podoba, ale czas na krótkie ćwiczenia w ciągu dnia powinna znaleźć każda kobieta:)
Ja np.często robię przysiady myjąc zęby, dla chcącego nie ma nic trudnego:D
Uprawiając regularnie sport mamy więcej energii, a także polepsza nam się samopoczucie poprzez zwiększoną produkcję endorfin.
A więc do pracy kobietki, lato już niedługo, trzeba zabłysnąć nową, lepszą sylwetką :)
A Wy uprawiacie jakiś sport? Jak dbacie o sylwetkę?
Może znajdzie się jakaś poledancerka?:)
Bo przecież sport to zdrowie:)
Trzy lata temu zakochałam się w nowej dyscyplinie sportowej, jakże modnej w ostatnim czasie w Polsce - pole dance.
Zaintrygowały mnie filmiki z mistrzostw tej dyscypliny na yt.
Ta lekkość, gracja i kobiecość z jaką poruszały się zawodniczki podsunęła mi myśl, dlaczego by samej nie spróbować swoich sił;)
Pamiętam jak będą dzieckiem uwielbiałam wisieć na trzepaku do góry nogami, od małego interesowała mnie gimnastyka, więc doszłam do wniosku, że może i to pójdzie mi łatwo:)
Trafiłam w dziesiątkę - pionowy drążek zauroczył mnie od razu i tak jest do dzisiaj!
Wbrew pozorom, aby zacząć treningi nie jest potrzebna aż taka wielka siła, ponieważ zdobywa się ją i buduje wraz z każdym treningiem. Tak samo jeśli chodzi o rozciągnięcie ciała, powolutku można osiągnąć wszystko.
Pole dance daje nieograniczone możliwości, treningi są bardzo ciekawe, powstają coraz to nowsze figury, dlatego ten sport nie może się znudzić:)
Zamontowałam sobie rurę w domu, ćwiczę kiedy tylko mam na to ochotę i czas. Myślę, że to najlepsze rozwiązanie, choć dla osób, którym ciężko się zmotywować, zajęcia grupowe są idealne.
Na początku mogą przerazić siniaki...które pojawiają się wszędzie, ale z biegiem czasu skóra przyzwyczaja się i aż tak dużo ich nie ma;) Choć swoją drogą, wśród poledancerek są one powodem do dumy;)
Już po krótkim czasie można zauważyć jak ładnie rzeźbi się nam sylwetka, robiąc się smuklejsza, bardziej umięśniona i zgrabna.
To są duuuże plusy pole dance:)
Jednak minusy też występują... Zwichnięcia, skręcenia, nadwyrężenia jak w każdym sporcie niestety, ale jak się uważa, nie przetrenowuje organizmu to bez tego można się obejść:)
Ja niestety nie należę do grupy szczęśliwców i swoje skręcenie nadgarstka przeżyłam, co było dla mnie wielką tragedią - dwa miesiące w ortezie i bez treningów :(
Od tamtej pory bardzo uważam profilaktycznie zabezpieczając nadgarstki przed ponownym urazem.
Jeśli któraś z Was waha się czy spróbować swoich sił w pole dance czy nie, moja odpowiedź brzmi: TAK!!!:)
Wiek nie jest żadnym ograniczeniem,tak samo jak i tusza.
Pole dance poprawia naszą sprawność, wygląd, a także samopoczucie.
Już nie wspomnę o zadowoleniu partnera:)))
Oprócz pole dance biegam, pływam, a także sporo ćwiczę.
Uwielbiam trenować, to wciąga, trzeba tylko zacząć i starać się regularnie ćwiczyć,a potem samo wchodzi w nawyk:)
Nie można znajdować ciągle wymówek, bo przecież każda z nas ma chociaż pół godziny dziennie dla siebie.
Nie mówię tu o pole dance, bo nie każdemu się ten sport podoba, ale czas na krótkie ćwiczenia w ciągu dnia powinna znaleźć każda kobieta:)
Ja np.często robię przysiady myjąc zęby, dla chcącego nie ma nic trudnego:D
Uprawiając regularnie sport mamy więcej energii, a także polepsza nam się samopoczucie poprzez zwiększoną produkcję endorfin.
A więc do pracy kobietki, lato już niedługo, trzeba zabłysnąć nową, lepszą sylwetką :)
A Wy uprawiacie jakiś sport? Jak dbacie o sylwetkę?
Może znajdzie się jakaś poledancerka?:)
czwartek, 21 marca 2013
cienie pod oczami
Czy istnieją kobiety, które nie mają problemów z cieniami pod oczami? Jeśli tak, to bardzo im zazdroszczę;)
Choć...od czasu kiedy odkryłam cudowny korektor pod oczy nie złoszczę się na cienie, których prostym sposobem szybko mogę się pozbyć.
Mowa o HEALTHY MIX korektorze z firmy BOURJOIS.
Jest fantastyczny!!!
Dostępny w trzech odcieniach.Ja wybrałam 52 medium radiance do lekko śniadej cery.
Bardzo dobrze wtapia się w skórę, łatwo rozprowadza(nakładam go palcem),nie roluje się pod oczami, pięknie rozświetla i koryguje wszelkie niedoskonałości,utrzymuje się cały dzień, niepotrzebne są żadne poprawki.
I co najważniejsze...pomimo małej tubki(10ml) jest baaardzo wydajny! Używam go codziennie a mam wrażenie, że wcale go nie ubywa:) Kosztuje około 30zł, ale tak jak pisałam starcza nawet na 3-4 miesiące. Czasem stosuję go również do zatuszowania przebarwień czy wyprysków również idealnie się sprawdza.
Warto go kupić i wypróbować, będziecie naprawdę zadowolone!
A może macie inne sposoby radzenia sobie z cieniami pod oczami? Chętnie poczytam o sprawdzonych i skutecznych metodach:)
Choć...od czasu kiedy odkryłam cudowny korektor pod oczy nie złoszczę się na cienie, których prostym sposobem szybko mogę się pozbyć.
Mowa o HEALTHY MIX korektorze z firmy BOURJOIS.
Jest fantastyczny!!!
Dostępny w trzech odcieniach.Ja wybrałam 52 medium radiance do lekko śniadej cery.
Bardzo dobrze wtapia się w skórę, łatwo rozprowadza(nakładam go palcem),nie roluje się pod oczami, pięknie rozświetla i koryguje wszelkie niedoskonałości,utrzymuje się cały dzień, niepotrzebne są żadne poprawki.
I co najważniejsze...pomimo małej tubki(10ml) jest baaardzo wydajny! Używam go codziennie a mam wrażenie, że wcale go nie ubywa:) Kosztuje około 30zł, ale tak jak pisałam starcza nawet na 3-4 miesiące. Czasem stosuję go również do zatuszowania przebarwień czy wyprysków również idealnie się sprawdza.
Warto go kupić i wypróbować, będziecie naprawdę zadowolone!
A może macie inne sposoby radzenia sobie z cieniami pod oczami? Chętnie poczytam o sprawdzonych i skutecznych metodach:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





