SIEMIĘ LNIANE
Wiele już słyszałam na temat siemienia lnianego, o jego pozytywnym wpływie na zdrowie i wygląd, ale jakoś nigdy nie odważyłam się sama go wypróbować, może też z tego względu, że nie potrzebowałam jeszcze przedłużać swojej młodości ;)
Siemię lniane posiada dużo bogatych składników takich jak:
-wielonienasycone kwasy tłuszczowe (WNKT)
gwarantują prawidłową budowę tkanki mózgowej, przyczyniają się do
właściwego funkcjonowania hormonów, które regulują prawidłową przemianę
materii; ponadto wpływają na obniżenie cholesterolu
-błonnikkorzystnie wpływa na pracę przewodu pokarmowego, pomagając w zaparciach,
powracających biegunkach; ponadto pomaga usuwać z organizmu toksyny i
gwarantuje uczucie sytości (czyli w sam raz przy odchudzaniu)
-witamina Eważna przy leczeniu między innymi miażdżycy i chorób serca, gdyż jest
głównym antyoksydantem i uczestniczy w dostarczaniu składników
odżywczych do komórek
-witaminy z grupy Buczestniczą w przemianach węglowodanów, białek i tłuszczów, w
wytwarzaniu czerwonych krwinek; pomagają w tworzeniu szpiku kostnego
-magnez, wapń, żelazo i cynk
Ja sięgnęłam po siemię lniane w nadziei na poprawę kondycji włosów(wysuszone rozjaśnianiem) oraz ich szybszy porost, skóry(przesuszona opalaniem...niestety, ale uwielbiam się opalać...), ponoć również siemię fantastycznie spłyca zmarszczki mimiczne a skóra staje się jędrna i znakomicie nawilżona...:)
Hmm...pozwólmy się tym cudownym nasionkom wykazać!:)
Kurację zaczęłam wczoraj. Niestety, ale sposób w jaki wczoraj zastosowałam do spożycia siemienia nie przypadł mi do gustu, a wręcz miałam odruch wymiotny...
Do szklanki wsypałam jedną łyżkę stołową nasion(nie zmielonych!), zalałam gorącą wodą pół szklanki i odczekałam 15 minut. Woda zrobiła się lekko żelowata, a nasionka śliskie, co spowodowało, że nie potrafiłam tego przełknąć, nawet po dodaniu soku:( Musiałam się naprawdę zmusić co nie było miłym przeżyciem...
Dziś zastosowałam inny, tym razem genialny sposób przy którym na pewno zostanę!
Do szklanki wsypałam stołową łyżkę nasionek, do tego stołową łyżkę kisielu w proszku, dodałam cukier i całość zalałam wrzątkiem energicznie mieszając przez chwilę.
Powstał kisiel z nasionkami, który po około 10-15minutach zjadłam ze smakiem!:)
Naprawdę polecam ten sposób w jedzeniu siemienia lnianego.
Raz dziennie, najlepiej rano.
Można też spróbować z jogurtem bądź z mlekiem.
Po miesiącu stosowania opiszę jego wpływ na moją skórę i włosy (o ile jakikolwiek będzie, ale jestem pełna wiary, ze tak).
Pozdrawiam cieplutko:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz